sobota, 30 czerwca 2012

Piatek czyli dzien po polfinale

W czwartek wieczorem, tuz po meczu w Pistoi slychac bylo odglosy trabiacych samochodow oraz ogolnie trabiacych ludzi (tj. dmuchajacych w plastikowe , "meczowe" trabki).
W piatek rano wybralysmy sie do centrum miasta, zobaczyc jak mieszkancy swietuja wejscie do finalu. Oto zdjecia budynkow:



















Na targu warzywnym tez odswietnie, prawie na kazdym stoisku powiewaly flagi.
U Antonia wisiala nawet koszulka z napisem Di Natale.









Stali bywalcy Placu Sali z pewnoscia mieli duzo do przedyskutowania









Pierwsze strony dziennikow nazwaly pilkarzy: Fantastici!


A kolorowe gazety rozpisywaly sie o Super Mario:


Jeden z barow na glownej ulicy rowniez powiesil flage:


Przed ksiegarnia Giunti postawiono ogromna reklame najnowszej ksiazki trenera Prandelli pt. "Il calcio fa bene" (tlum. "Pila nozna dobrze robi").


Bardzo spodobala mi sie witryna sklepu z odzieza:


Na sam koniec zajrzalysmy do tzw.cocomeraio (sprzedawcy arbuzow) przy stadionie. U niego muzyka, ktora slychac przed nadawaniem meczow oraz oczywiscie powieszona flaga.


Drodzy Wlosi, trzymamy kciuki za niedziele!

piątek, 29 czerwca 2012

Rozeznanie na targu warzywnym

Dla wszystkich, ktorzy wybieraja sie do Wloch wklejam kilka zdjec z obecnymi cenami warzyw i owocow na targu warzywnym:















Jak to sie ma do cen w Polsce?

czwartek, 28 czerwca 2012

Wloski dzem czeresniowy

W ostatnich dniach eksperymentowalam w dzemowej tematyce.
Tym razem zapraszam na dzem z czeresni.

Marmellata di ciliegie

Skladniki na 1 sloik  250-300 ml:
250 ml czeresni (juz bez pestek)
160 ml miodu
pol cytryny


Przygotowanie:
Do garnka wrzucamy czeresnie pokrojone na pol, starta skorke z cytryny (w przepisie oryginalnym wrzucono cala skorke cytryny, by na samym  koncu ja wyjac) oraz miod.


Stawiamy na wolnym ogniu i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy przez 10 minut.


Zdejmujemy z ognia i dodajemy sok z cytryny.


Mieszamy i przekladamy do sloika. Pasteryzujemy.

środa, 27 czerwca 2012

Rosliny na tarasie


Po raz kolejny zdecydowalam sie na uprawe roslin na moim blokowym tarasie. W zwiazku z tym, ze ostatnim razem porozdawalam wszystkie duze donice, obecnie musialam ponowic ich zakup. A, ze to czas przesadzania i uprawiania, to z donicami w sklepach nie latwo.

Nie znam lepszego eksperta od Andrzeja z bloga Zimozielony Ogrod. Dlatego to jego zapytalam, jak nalezy uprawiac ziola na tarasie.

- Moj znajomy rolnik z gory powiedzial mi, ze ziola nie maja duzych szans na przetrwanie na tarasie blokowym. Po prostu potrzebuja duzo miejsca, tj.otwartych przestrzeni. Czy jest jednak nadzieja dla mojego mini-ogrodka?

- Nadzieja na pewno jest! Co prawda uprawa roślin w donicach na balkonie czy tarasie na pewno jest trudniejsza niż uprawa tych samych ziol, krzewow, czy kwiatow w ogrodzie. Jednakze jeśli chodzi o ziola to nawet przy niewielkim nakladzie pracy możemy spodziewac się dosc ciekawych efektow. Generalnie rzecz biorac ziola lubia miejsca sloneczne i osloniete. W miejscach gdzie beda narazone na wiatr mlode galazki mogą się lamac, co doprowadzi po pewnym czasie rosline do smierci Niektóre ziola, takie np. jak szalwia rzeczywiscie potrzebujawiekszych donic z uwagi na szybko rozrastajacy się system korzeniowy. Podobnie rzecz ma się z estragonem, bazylia, melisa oraz rozmarynem. Te z kolei musza mieć glebokie donice, tego potrzebuja ich korzonki. Natomiast inne ziola takie jak majeranek czy tymianek maja plytki system korzeniowy i mogą być sadzone w niezbyt glebokich donicach.

- Zauwazylam ,ze szalwia zaczyna gnic. Niektore liscie zrobily sie biale, omszale. Czy to dlatego, ze podlewana jest zbyt czesto i zbyt obficie?

- Regularne podlewanie ziol jest bardzo wazne. W sloneczne i gorace dni powinnismy podlewac ziola nawet dwa razy dziennie, najlepiej rano i wieczorem. Należy raczej uwazac, żeby nie zmoczyc lisci woda, gdyz może je wtedy spalic slonce. Wieczorne zroszenie lisci na pewno natomiast roslinom nie zaszkodzi. Ale nie przesadzajmy z tym, żeby roslina nie zaczela plesniec. Ogolna zasada jest taka, ze lepiej podlewac po trochu ale czesciej niż zbyt rzadko duza iloscia wody.


Sadzac lub siejac ziola musimy pamietac, żeby dno doniczek wysypac grysem kamieniem lub innym materialym zapewniajacym dobry drenaz. Wtedy woda nie będzie stac w doniczce i nie spowoduje gnicia korzeni. Jednoczesnie do korzeni będzie mialo dostep powietrze.


Niektóre ziola mogą być atakowane przez szkodniki takie jak mszyce lub przez choroby grzybowe np. maczniaka. Szkodniki najlepiej zniszczyc woda z mydlem – to nie zart! Obmywamy rosline taka mieszanka, a nastepnie dokladnie ja splukujemy. Jeśli chodzi o choroby grzybowe to sprzyja im nadmierne podlewanie roslin.


Jeśli chodzi o szalwie, to trzeba zadbac o jej podloze. Lubi ona gleby wapienne (czyli zasadowe) oraz wilgotne, ale nie blotniste.

- A jak to jest z bazylia? Czy potrzebuje duzo slonca i wody, czy nie? Zauwazylam, ze zewnetrzne listki powoli zaczynaja opadac....

- Ziola, w tym bazylia, najlepiej rosna gdy uszczykujemy ich gorne pedy. Wtedy rosliny ladnie się rozkrzewiaja i gestnieja. Jeśli tego nie zrobimy ziola mogą stac się wybujale i wtedy będą gubic dolne liscie.


Bazylia lubi wode. Możemy ja podlewac oraz zraszac w poludnie. Z uwagi na szeroko ale dosyc plytko rozrastajacy sie system korzeniowy potrzebuje ona szerokich doniczek. Lubi zyzne i przepuszczalne gleby prochnicze. Można ja nawozic kompostem. Jak podaje Wikipedia bazylia nie lubi obornika.




Rozne zrodla podaja, ze nazwa tego ziola pochodzi od greckiego slowa basileus czyli król. W starozytnym Rzymie nazwa basilescus odwolywala się do bazyliszka, bazylia miala chronic ludzi przed tym potworem.


Nazwa szalwi wywodzi się od lacinskiego slowa „salvus”, które na polski możemy przetlumaczyc jako ”zdrowie”.

- Bazylia chroni teraz przed komarami i innymi insektami. A co z rozmarynem?
Przesadzilam go do duzej donicy, bo jest marniutki. Czy odzyje? Fakt, ze ostatnio pieklam duzo buleczek rozmarynowych...

- Rozmaryn koniecznie potrzebuje duzej donicy. To ziolo ma wyjatkowo rozrosniety system korzeniowy i w malych doniczkach po prostu się dusi. Nie zapomnijmy tylko o drenazu! Jest to krzew wiecznie zielony (czyli gdyby nie klimat pasowałby idealnie do mojego ogrodu) i może osiagac nawet 2 metry wysokosci. Przesadzony w duza donice na pewno odzyje. Sugeruje aby po kilkunastu dniach od przesadzenia zastosowac naturalny nawoz, najlepiej biohumus, którego w zasadzie nie można przedawkowac. To na pewno wmocni to wspaniale ziolo. Co ciekawe rozmaryn stosowany jest nie tylkow sztuce kulinarnej ale również w kosmetyce, farmaceutyce i jako skladnik perfum. Można go również uprawiac jako rosline ozdobna (w Polsce w doniczkach, na jesieni trzeba go zabrac do domu). Lodygi rozmarynu mogą być uzywane jako patyki do szaszlykow. Nadadza im wtedy niepowtarzalny smak!



- Na koniec zaskakujace odkrycie tymiankowe: ta roslina idzie jak burza! Rosnie w zastraszajacym tempie. Oznacza to, ze jako jedyna jest szczesliwa na moim tarasie!?

- Tymianek jest bardzo wdziecznym ziolem. W dobrych warunkach rosnie naprawde szybko! A dobre warunki dla tymianku to duzo slonca, stale lekko wilgotna przepuszczalna i zyzna gleba oraz miejsce osloniete od wiatru. Tymianek ma slabo rozwiniety system korzeniowy dlatego możemy go sadzic w mniejszych doniczkach. Dorasta do wysokosci ok. 30 cm.


Co ciekawe tymianek ma dzialanie bakteriobojcze oraz grzybobojcze, a takze wykrztusne. Tymianek poprawia również trawienie.


Nazwa tego ziola wywodzi się od greckiego slowa „thymon” co w naszym jezyko znaczy „odwazny”.


Ziola możemy uprawiac w ogrodzie lub w doniczkach. Niektóre z nich to wieloletnie byliny np. melisa, mieta, estragon czy oregano oraz szalwia rozmaryn i tymianek. Inne to rosliny jednoroczne. Naleza do nich np. bazylia, majeranek czy rumianek. Ladnie wygladaja rosnac w donicach kaskadowych lub gdy oddzielne doniczki z ziolami ustawione sa tak abby wysokie rosliny rosly z tylu, a niskie od strony przedniej.


Ziola sa nieodlacznym elementem naszego stylu zycia. Maja od wielu wiekow zastosowanie nie tylko w kuchni ale również w innych dziedzinach zycia takich jak farmaceutyka czy kosmetyka. Dlatego na pewno warto sprobowac ich uprawy. Jeli cos się nie uda to nie zniechecajmy się, tylko probujmy dalej. Naprawde warto. Nic tak nie odswieza jak zapach miety czy bazylii na balkonie. Nie ma nic lepszego niż caprese ze swieza bazylia albo pesto, o którym Olenko pisalas na swoim blogu. Slinka cieknie...


- Serdecznie dziekuje za wywiad, ktory bardzo wyczerpujaca opowiada nam o ziolach i ich uprawie.


- Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelnikow i po zasokojeniu potrzeb kulinarno-zoladkowych zapraszam Panstwa do lektury mojego bloga, poswieconego glownie, ale nie tylko lisciastym roslinom zimozielonym: www.zimozielonyogrod.blogspot.com

wtorek, 26 czerwca 2012

Barga

W miasteczku Barga bylam 4 lata temu. Mieszkalismy 2 dni w okolicach i dzieki temu zwiedzilismy kawalek rejonu Garfagnana. Jeszcze wtedy nie prowadzilam bloga. No coz, dopiero teraz zaluje.
Miasteczko jest bardzo przytulne i sympatyczne do zwiedzenia.


Slynie miedzy innymi z tego, ze odbywa sie tu festiwal jazzowy.


Uliczki pna sie raz w gore, raz w dol.




Mieszkancy centrum zmuszeni sa do takiego parkowania













Troszke szkoda, ze wiele budynkow jest zaniedbanych, bo pustych.
Natomiast  te zamieszkale niejednokrotnie wyrozniaja sie wspanialymi kwiatami w oknach.



















Nad miastem rozposciera sie wspaniala katedra Sw. Krzysztofa.


W sloneczny dzien tylko tam powiewa lekki wiatr. Stad wielu turystow rozklada sie na trawce lub szuka cienia pod ogromym drzewem.


My tez skorzystalismy z przyjemnej atmosfery i usedlismy na kamieniu, obok muzeum. Julcia ulozyla z kamyczkow "postaci-usmieszki":



We wnetrzu katedra jest ciemna. Nalezy wrzucic pieniazek, by niezbyt mocne swiatlo oswietlilo jej fragment.

video

Tuz przy katedrze znajduje sie muzeum, czynne tylko w soboty i niedziele i to nie caly dzien.


Stad rozposciera sie piekny widok na okolice.


Schodzac z "gory" mialam nadzieje, ze sklepiki z souvenirami beda jeszcze otwarte. Niestety nie. Szkoda, bo w calym miasteczku byly tylko dwa sklepiki, jeden obok drugiego. Wlasciciele mogliby doagadac sie miedzy soba i na przemian otwierac sklepiki, tak by turysta - przechodzien mogl cos nabyc.


Dzien zakonczylismy porcja pysznych lodow. Lodziarnia oferowala bardoz wiele smakow. W zwiazku z ogromnymi upalam postawilam na smak arbuzowy.




                Witryna lodziarni